(ang. High Definition TV) - telewizja wysokiej rozdzielczości. Jest ogólnym określeniem sygnału telewizyjnego o rozdzielczości większej niż standardowa (PAL lub NTSC). więcej »
Canon to firma która kojarzy się nam z aparatami wysokiej jakości jeszcze od czasów aparatów analogowych. Wysoka jakość wiązała się jednak z wysokimi kosztami - tak rysuje się nam obraz często doskonałych produktów, niedostępnych jednak zwykłemu śmiertelnikowi ze względu na swoją cenę. Czy niedawno wypuszczona lustrzanka cyfrowa Canon D1000 złamie ten stereotyp?


















Wygląd
Pierwsze wrażenie kiedy trzyma się D1000 jest następujące: ależ on lekki! Aparat waży zaledwie 500g. Doceni to każdy foto-piechur, który wie co znaczy obijająca się na ramieniu kilogramowa bryła z lustrem w środku. Wymiary aparatu 126 x 98 x 62 mm nie rzucają się w oczy niczym specjalnym, jednak można jego wielkość określić jako przeciętną, może jest ciut mniejsza od swoich konkurencyjnych odpowiedników. Lustrzanka ta dobrze leży w dłoniach, choć niektórym może przeszkadzać iż powierzchnie szczególnie odpowiedzialne za „chwyt” nie są wykonane z gumo podobnego materiału lecz z plastiku o szorstkiej, chropowatej fakturze. Warto zatrzymać się przy materiałach, gdyż tutaj jest widoczny kompromis z jakim mierzyli się technolodzy z Canona. Cyfrówka ta wykonana jest w całości z plastiku (łącznie z pokrętłem funkcyjnym), jedynie gniazdo obiektywu jest wykonane z metalu. Oczywiście jest to plastik wysokiej jakości, nie ma tu mowy o żadnym trzeszczeniu czy skrzypieniu, jednak istnieje pewne wrażenie „zabawkowości” tego urządzenia oraz wrażliwości na uszkodzenia mechaniczne, choć może jest to uczucie subiektywne. Manewr ten oczywiście ma też swoje plusy w postaci wspomnianej niskiej ceny i wagi. Należy równocześnie podkreślić, że spasowanie obudowy jest doskonałe.
Ergonomia
Trzeba przyznać, że ergonomia tego produktu jest bardzo dobra, jak wspomniałem wcześniej aparat dobrze leży w dłoni, nie ma problemu z dostępem do poszczególnych przycisków, są one logicznie i intuicyjnie rozłożone. Skok przycisków jest wyczuwalny, a one same wystarczająco duże aby nie miały z nimi problemów osoby o masywnych dłoniach. Z tyłu obudowy 2,5 calowy wyświetlacz o rozdzielczości 230.000 pixeli, czyli standard jak na obecne czasy.
Menu aparatu (kolorowe) jest rozbudowane, jednak osoba taka jak ja, która na co dzień nie obcuje z Canonem, może spokojnie nawet bez instrukcji poradzić sobie z wszelkimi zawartymi funkcjami. Menu jest dostępne oczywiście również w naszym rodzimym języku.
Tryb gotowości do fotografowania zawiera wszystkie niezbędne informacje, takie jak: czas naświetlenia, przysłona, ilość pozostałych zdjęć, tryb aparatu, balans bieli itp. Znaki na wyświetlaczu w tym trybie są jasne, duże i czytelne.
Funkcje
Aparat posiada 5 funkcji tematycznych standardowo rozmieszczonych na obrotowym pokrętle funkcyjnym na górze aparatu (portret, makro, krajobraz, sport, tryb nocny) + podręczna opcja wyłączenia lampy błyskowej. Oczywiście oprócz tego pod zieloną ikonką kryje się tryb automatyczny (aparat za nas ustawia przysłonę, balans bieli, ISO oraz czas naświetlania). Dodatkowo również dostępne są tryby priorytetu przesłony, czasu naświetlania oraz oczywiście pełny tryb ręczny.
W żadnej nowoczesnej lustrzance cyfrowej nie może zabraknąć funkcji Live View, toteż opisywany produkt również takową posiada. Producent zapewnia nas, iż podgląd pokrywa w 100% powierzchnie rzeczywistego kadru.
Dodatkową, ale bardzo przydatną funkcją jest opcja czyszczenia matrycy, którą uruchamia się z poziomu menu. Za jej pomocą możemy bezpiecznie pozbyć się drobin kurzu z matrycy, które często lądują tam podczas zmiany obiektywu w terenie.
Poza wymienionymi tutaj możliwościami są oczywiście również dziesiątki, jeśli nie setki innych których nie wymieniam, gdyż są one raczej standardowe – opis ich mógłby czytelnika uśpić.
Specyfikacja
Canon 1000D posiada matrycę CMOS o rozdzielczości efektywnej 10.1 megapixeli, co jest wynikiem przeciętnym w przypadku lustrzanek, lecz w pełni wystarczającym, aby robić odbitki wielkości „ściany”. Jej czułość minimalna to 100 natomiast najwyższa wynosi 1600. Zaskoczył mnie bardzo niski poziom szumów na ISO 1600, można to ocenić na załączonym zdjęciu. Taki wynik uważam za doskonały jak na tej klasy lustrzankę – firma Canon tu nas nie zawiodła.
Autofocus jest 7 punktowy, co nie jest wybitnym osiągnięciem, ale działa sprawnie nawet w mało oświetlonych miejscach. Jego prędkość określę jako wystarczającą tzn. czas oczekiwania na „złapanie ostrości” nie irytuje.
Stabilizacja obrazu jest umieszczona nie w body aparatu lecz w obiektywie (w obiektywie dołączonym do zestawu jest również). Wadą tego rozwiązania jest oczywiście fakt, że aby ta funkcja była dostępna trzeba wybierać obiektywy, które są wyposażone w tą funkcję.
Podsumowanie
Dla kogo jest Canon D1000? Jest to lustrzanka cyfrowa raczej dla amatorów lub średnio zaawansowanych fotografów, osób które chcą wejść w system Canon nie wydając fortuny na samo body. Widać, że Canon podniósł rękawicę rzuconą przez formę Sony, która wypuściła serię dobrych i dość tanich lustrzanek z serii 100 – 350. Opisywany produkt uważam za dobry lub nawet bardzo dobry jeśli przyjmiemy kryterium cena/jakość.
zobacz Canona 1000D w sklepie internetowym...
| Superoferty » Sprawdź w sklepie internetowym zadowolenie.pl | |||||
|
cena: zł |
cena: zł |
cena: zł |
cena: zł |
cena: zł |
cena: zł |