Wada jawnego (wywołanego) obrazu fotograficznego objawiająca się dostrzegalnymi gołym okiem skupiskami ziaren srebra tworzących obraz. Efekt ziarna jest bardzo dobrze widoczny przy skanowaniu zdjęć fotograficznych w wysokich rozdzielczościach, a także podczas wykonywania z błon fotograficznych dużych powiększeń. Wielkość ziarna zależna jest od rodzaju i czułości materiału... więcej »
Światowy potentat w dziedzinie sprzętu fotograficznego Canon stara się utrzymać bogatą ofertę w każdym segmencie aparatów. Tym razem mamy do czynienia z super zoomem, który wypuszczony został z myślą o szerokim gronie odbiorców. Przyjrzyjmy się co ma nam do zaoferowania SX 100 IS.









Z zewnątrz
Design aparatu z całą pewnością nie powala na kolana. W czasach, gdzie urządzenia stają są nie tylko „końmi roboczymi”, ale także gadżetami, wygląd również powinien być brany pod uwagę przez projektantów. Niestety Canon nie popisał się i mamy do czynienia z obłą, nudną bryłą. Oczywiście przeszkadzać to będzie tylko estetom, w żadnym stopniu nie wpływa to na funkcjonalność urządzenia. Znacznie bardziej na użyteczność oddziałuje brak powierzchni, która pomagałaby w stabilnym chwycie aparatu – trzymając go spoconą ręką można nie czuć się pewnie. Tym bardziej, że jak wcześniej napisałem na obudowie brak zdecydowanych profilów, które ułatwiałyby komfortowe trzymanie urządzenia. Z drugiej strony aparat nie jest ciężki, waży zaledwie 266g, to mało zważywszy na segment aparatów w którym ten model się znajduję. Kolejnym plusem jest zintegrowana osłona obiektywu, nie trzeba się martwić o jej zgubienie. Po wyłączeniu urządzenia na obiektyw zachodzą nazwijmy to „kurtyny” które strzegą bezpieczeństwa obiektywu, bardzo funkcjonalne rozwiązanie zaczerpnięte z mniejszych "compaktowych braci".
Tylnia strona SX100 prezentuje się ascetycznie, ale dzięki temu nie przeraża ilością guzików z którymi trzeba się zaznajomić. Widzimy tam pokrętło funkcyjne z prawej strony, nad nim podgląd zdjęć, a pod nim korekcję ekspozycji. Pod ekranem LCD są 4 przyciski: drukowanie, zaznaczenie twarzy (o tej funkcji później), przycisk display odpowiedzialny za wygląd LCD oraz menu. Patrząc na tego Canon’a od góry, dostrzeżemy pokrętło tematyczne. Mamy na nim dostępne dość standardowe tryby auto, portretu, krajobrazu, zdjęcia nocnego oraz zdjęcia dzieci/zwierząt, ponadto osoby bardziej zaawansowane mogą wybrać tryb w pełni manualny tudzież tryb priorytetu przesłony lub czas ekspozycji. Nie zabrakło również możliwości kręcenia filmów (640 x 480 @ 30fps) oraz wybrania trybu zdefiniowanej przez producentów sceny (przydatne podczas fotografowania nietypowych i trudnych obiektów jak np. pokazy sztucznych ogni). Zoom umieszczono natomiast przy spuście migawki. Trzeba pochwalić projektantów za intuicyjność w rozmieszczeniu wszystkich przycisków.
2.5 calowy ekran LCD niestety odstaję od konkurencji, jego rozdzielczość to zaledwie 172.000 pxl. Oczywiście pozwoli nam on na przeglądanie menu i zdjęć, jednak raczej nie dopatrujmy się na nim szczegółów.
Projektanci Canona ulegli nasilającemu się trendowi, jakim jest nie umieszczanie zwykłego optycznego wizjera w aparacie. Szkoda, ponieważ w specyficznych warunkach ułatwia on kadrowanie. Standardowa wielkość LCD (2.5”) również nie tłumaczy tego zabiegu, jak to jest w przypadku urządzeń z większym wyświetlaczem.
Obiektyw aparatu w trybie "off", chowa się całkowicie do wnętrza obudowy. Sprawia to, że całość można z powodzeniem włożyć np. do kieszeni kurtki. Być może właśnie projektanci Canona mieli na uwadze bardziej ergonomię aparatu niż design.
Wykonanie
Po dłuższych oględzinach niestety muszę przyznać, że aparat wykonany jest co najwyżej poprawnie. Materiał użyty do produkcji SX 100 jest przeciętnej jakości, nie imponuje, a tym bardziej nie wzbudza zaufania. Użytkownicy Canonów z podobną obudową często również mają problemy ze ścierającą się farbą, zwłaszcza w miejscach o podwyższonym tarciu, takim jak krawędzie i rogi obudowy. Najbardziej zastanawiającą rzeczą może być jednak „chyboczący się” obiektyw. Po włączeniu urządzenia i wysunięciu obiektywu ma on delikatne luzy, około 2mm. Nie jest to coś co uniemożliwia lub nawet przeszkadza w robieniu zdjęć jednak wrażenie braku solidności nasila się. Pozostaje mieć nadzieję, że tylko testowany przeze mnie egzemplarz posiadał taki feler. Podsumowując ten rozdział muszą podkreślić, że samo spasowanie obudowy (nie licząc nieszczęsnego obiektywu) jest bardzo precyzyjne, nie ma zbędnych przerw, aparat nie skrzypi, nie trzeszczy.
Funkcjonalność
Skupmy się teraz na tym co naprawdę ważne. Zacznijmy od obiektywu, posiada on 10 krotny zoom optyczny (360mm). To dobry rezultat, zważywszy, że już przy takim przybliżeniu potrzebujemy bardzo dużej ilości światła, aby zdjęcie było ostre. W tym pomóc ma nam zaimplementowana stabilizacja obrazu o czym świadczy symbol IS przy nazwie SX100. Jest to optyczna stabilizacja, czyli rzeczywiście jest nie tylko marketingiem, ale autentycznie potrafi uratować zdjęcie przy małych niedoborach światła.
Canon SX 100 IS, posiada 8 mpx matrycę CCD. Wartości ISO (max ISO 1600) powyżej 800 włącznie powodują już brzydkie szumy widoczne na zdjęciach. Jeśli przy tym zastosujemy długi czas ekspozycji, to szumy te stają się naprawdę nieprzyjemne dla oka. Matryca wymusza niestety na nas używanie maksymalnego ISO, kiedy dostępne warunki oświetleniowe, gdyż nawet przy najniższej czułości na zdjęciach może pojawić się cyfrowy szum. Jest to dość częsta przypadłość super zoomów, która występuje również w aparatach konkurencji.
Warto napisać parę słów o menu głównie z uwagi na jego prostotę i innowacyjność. Niezwykle trafnym pomysłem było wprowadzenie obrotowego kółka nawigacyjnego, które oprócz tego spełnia również klasyczną funkcję cztero-przyciskowego „krzyżyka” (zmiana ISO, lampa, timer itp.). Bardzo wygodnie przegląda się zdjęcia za pomocą tegoż pokrętła, przypomina to nieco rozwiązanie znane użytkownikom popularnych iPod’ów. Menu jest przyjemne i przejrzyste, nie zmieniło się względem starszych modeli podobnych serii, już po kilku minutach można się po nim w pełni sprawnie poruszać.
Ciekawą opcją jest system detekcji twarzy jaki zastosował Canon. O co w tym chodzi ? Po naciśnięciu odpowiedzialnego za tą funkcję przycisku, pojawia się nam mały kwadracik w oknie podglądu, z niewiarygodną dokładnością i nieomylnością zatrzymuje się on na twarzy osoby znajdującej się kadrze, nastawiając tym samym ostrość na to pole. Oczywiście opcję tą należy traktować bardziej jako gadżet niż niezbędna do poprawnej fotografii funkcję.
Reasumując
Canon PowerShot SX100 IS to dobry aparat. Jednak należy go traktować jako trochę bardziej zaawansowany compact. Zoom oczywiście jak najbardziej przydaje się, ale to tylko przyjemny dodatek. Polecam go wszystkim, którzy chcą kupić urządzenie sprawdzonej marki, które ma być poręczne i ma umożliwiać od czasu do czasu robienie zdjęcia ciekawego obiektu w oddali.
| Superoferty » Sprawdź w sklepie internetowym zadowolenie.pl | |||||
|
cena: zł |
cena: zł |
cena: zł |
cena: zł |
cena: zł |
cena: zł |